Odchodzimy od myślenia, że humanistyka jest jedynie dodatkiem do nauki.

Odchodzimy od myślenia, że humanistyka jest jedynie dodatkiem do nauki.

Pierwsza rektorka w historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, humanistka z przekonania i wyboru. Jej droga od dziewczynki zafascynowanej książkami do jednej z najważniejszych postaci polskiego życia akademickiego, jest najlepszym dowodem na to, że humanistyczna wrażliwość może iść w parze z odpowiedzialnym przywództwem. W rozmowie opowiada o odwadze podejmowania decyzji, tęsknocie za dydaktyką, wyzwaniach stojących przed nauką i o tym, dlaczego mimo dynamicznego rozwoju technologii, to właśnie humanistyka pozostaje naszym najważniejszym kompasem. 

Aleksandra Niemczyk: Kim była dziewczynka, która dzisiaj jest pierwszą w historii rektorką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu? 

Prof. Bogumiła Kaniewska: Była dzieckiem, które nauczyło się czytać, mając zaledwie 4 lata. Jako mała dziewczynka bardzo lubiłam towarzyszyć mojej starszej siostrze podczas odrabiania lekcji. W dodatku moja mama uczyła języka polskiego. Toteż książki, pisanie, sprawdzanie prac, było w naszym domu na porządku dziennym. W naturalny sposób sama zapragnęłam zostać w przyszłości panią nauczycielką. 

Aleksandra Niemczyk: I to marzenie udało się spełnić. Oprócz filologii polskiej w Pani życiu pojawiło się też zarządzanie. Trudno ubiega się o stanowisko rektora uczelni, w której nigdy wcześniej kobieta nie pełniła takiej funkcji?

Prof. Bogumiła Kaniewska: I tak, i nie. Kiedy po latach pojawiła się propozycja kandydowania najpierw na stanowisko dziekan wydziału, a potem rektorki uniwersytetu, nie ukrywam, że to nie były dla mnie proste decyzje. W obszarze zarządzania długo czułam się niepewnie. Towarzyszył mi naturalny lęk, czy sobie poradzę w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Nie chciałam być wybrana na to stanowisko tylko dlatego, że jestem kobietą, lecz dlatego, że społeczność uniwersytecka popiera mój program, uznaje, że będę ją dobrze reprezentować. Ogromne znaczenie miało dla mnie jednak wsparcie, jakiego udzieliło mi otoczenie. Dzisiaj absolutnie tej drogi nie żałuję.

Aleksandra Niemczyk: Zarządza Pani nie tylko Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ale stoi Pani również na czele Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Jak połączyć te dwa potężne etaty? Gdzie w tym wszystkim nauka? Czy zostało na nią miejsce?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Godzenie tych funkcji jest możliwe, ponieważ pracując dla uniwersytetu i dla KRASP-u, realizuję w gruncie rzeczy „ten sam biznes” – to, co jest dobre dla dużej uczelni, służy całemu szkolnictwu wyższemu. Największym problemem jest funkcja reprezentacyjna. Jest tak dużo rozmaitych wydarzeń, że nie sposób być wszędzie. Przejście na stanowiska zarządzające jest również druzgocące dla nauki. Obecnie nie jestem w stanie skupić się na tyle, żeby to, co piszę naukowo nadawało się do publikacji. Dlatego zrobiłam sobie przerwę, ale nie od czytania. Jednak teraz czytam głównie po to, żeby odpoczywać.

Aleksandra Niemczyk: Skoro już przy czytaniu jesteśmy. Jaka jest Pani ulubiona książka z dzieciństwa?

Prof. Bogumiła Kaniewska: “Dzieci z Bullerbyn”, Astrid Lindgren. To jest książka, którą uważam za absolutne arcydzieło literatury dziecięcej, a równocześnie świetnie nadająca się dla dorosłych. Myślę, że Astrid Lindgren miała tę wyjątkową zdolność widzenia świata oczami dziecka. 

Aleksandra Niemczyk: A dzisiaj kogo lubi Pani czytać? Jacy są Pani trzej ulubieni, polscy autorzy?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Oczywiście Wiesław Myśliwski, To ważna część mojego życia czytelniczego i naukowego. Nawet po wielokrotnym analizowaniu jego tekstów wciąż mogę czytać i odkrywać je na nowo. Chętnie sięgam też po powieści sensacyjne i kryminalne, zwłaszcza thrillery Wojciecha Chmielarza. Bliska jest mi również twórczość Olgi Tokarczuk, choć w jej przypadku zdecydowanie lepiej odbieram krótsze formy.

Aleksandra Niemczyk: Od dziecka humanistyka jest Pani bardzo bliska. Czy nie jest tak, że w pogoni za innowacją i technologią zaczynamy ją marginalizować?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Pozycja humanistyki jest dziś chwiejna. Skupiamy się na innowacyjności, naukach technicznych i aplikacyjnych, zapominając, że nie byłoby ich bez wcześniejszych odkryć nauk teoretycznych. Nie ma sensu dzielenie nauk na lepsze i gorsze. Widać to wyraźnie w rewolucji sztucznej inteligencji, która powstaje na styku technologii oraz nauk humanistycznych i społecznych. Technologia rozwija się świetnie, ale najsłabiej radzimy sobie z rozumieniem tego, co nam dostarcza, z odróżnianiem prawdy od fałszu, krytycznym czytaniem, rozstrzyganiem kwestii etycznych. To właśnie obszar humanistyki. Musimy uczyć się korzystania z nowych narzędzi, ale też tego, jak robić to bezpiecznie. 

Aleksandra Niemczyk: Pociągnijmy wątek wspomnianej przez Panią Profesor sztucznej inteligencji. Jak to narzędzie wpływa chociażby na codzienność uniwersytecką, naukową?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Rewolucja AI wkracza na wszystkie płaszczyzny życia, szczególnie silnie oddziałując na edukację i naukę. Kluczowe jest jednak krytyczne podejście: sztuczna inteligencja powinna być dla człowieka narzędziem, nie przewodnikiem. Nie zastąpi nauczyciela, ucznia ani naukowca, ale może być bardzo użyteczna, pod warunkiem, że nauczymy się z niej korzystać. Jesteśmy dziś w podobnym momencie jak kiedyś przy przejściu z maszyn do pisania na komputery. Nie ma sensu udawać, że AI nie istnieje, bo postępu technologicznego nie da się zatrzymać. Trzeba nauczyć się wykorzystywać ją zarówno w edukacji, jak i w badaniach, ale w sposób świadomy i krytyczny. 

Aleksandra Niemczyk: Biorąc pod uwagę te nowe realia, chciałaby Pani kiedyś wrócić na salę wykładową?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Tęsknię za dydaktyką, ale taką, której mogę poświęcić wystarczająco dużo czasu. Łączenie jej z obowiązkami rektorskimi było dla mnie trudne. Miałam poczucie, że zaniedbuję studentów, dlatego w tej kadencji z niej zrezygnowałam. Kiedyś chciałam uczyć, dziś wolałabym wrócić do studentów, żeby z nimi rozmawiać i konfrontować różne sposoby widzenia świata. Tego uskrzydlającego uczucia, z którym wychodzi się po dobrym wykładzie, widząc u słuchaczy zainteresowanie, pytania i robione notatki, nie da się z niczym porównać. 

Aleksandra Niemczyk: Jakim miejscem powinien być dla studentów UAM za kadencji Pani profesor?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Chciałabym, żeby uniwersytet był miejscem otwartym i przyjaznym, ale jednocześnie wymagającym. Takim, które stawia przed studentami wyzwania i uczy ich pokonywania trudności. Ważne jest doświadczenie porażki i powrotu do problemu, próbowania jeszcze raz, nawet jeśli coś się nie udało. Powinno to być miejsce, które kształci ludzi otwartych, ambitnych, myślących i wrażliwych społecznie. Jednocześnie bardzo ważne jest wsparcie studentów. Marzy mi się rozwinięcie kompleksowych mechanizmów pomocy - od socjalnej, przez psychologiczną, po wsparcie na rynku pracy. Ta sfera wciąż jest niedoinwestowana, a silniejsze systemy wsparcia pozwoliłyby lepiej przygotować studentów do wejścia w życie zawodowe, także poprzez pomoc w analizie niepowodzeń, np. po nieudanych rozmowach kwalifikacyjnych.

Aleksandra Niemczyk: Gdyby otrzymała Pani czarodziejską różdżkę i mogła zmienić jedną rzecz w polskim szkolnictwie wyższym, co by to było?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Efekt tych czarów byłby dość trywialny: chciałabym, żeby zarobki pracowników naukowych były ustalane w odniesieniu do średniej krajowej.  Niedoinwestowanie ludzi nauki powoduje odpływ tych najzdolniejszych z uczelni, ponieważ nie chcą oni skazywać swoich rodzin na egzystencję na krawędzi. Czas przestać traktować edukację i naukę jako koszt, a zacząć widzieć w niej długofalową inwestycję. Marzy mi się również, aby – w ramach racjonalnego rachunku ekonomicznego – dostęp do drogich, zagranicznych, cyfrowych baz danych wynegocjować i wykupować centralnie, na poziomie ministerialnym dla wszystkich uczelni, co dałoby nam ogromne oszczędności. Myślę jednak, że do tego nie jest potrzebna czarodziejska różdżka, tylko po prostu rozsądna, racjonalna polityka naszego państwa.

Aleksandra Niemczyk: Jak Pani patrzy na kwestię praw autorskich w Polsce? Czy dziś twórcy naukowi są wystarczająco chronieni?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Kwestia prawa autorskiego w nauce jest dziś bardzo złożona. O ile przy pojedynczych autorach pozostaje stosunkowo czytelna, o tyle w przypadku dużych zespołów badawczych, liczących kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, staje się znacznie bardziej skomplikowana. Naukowcy, podobnie jak artyści, są narażeni na naruszenia praw autorskich, a całkowite zabezpieczenie się przed nimi nie jest możliwe. Dlatego kluczowe jest budowanie świadomości tego, czym jest nadużycie i plagiat. Rozstrzyganie takich spraw bywa bardzo trudne i wymaga opinii ekspertów, które nie zawsze są jednoznaczne. Potrzebujemy zarówno specjalistów zajmujących się prawem autorskim w nauce, jak i instytucji, które chronią prawa naukowców.

Aleksandra Niemczyk: I tu pojawia się KOPIPOL – organizacja chroniąca twórców naukowych. Jak ocenia Pani rolę takich instytucji?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Takie organizacje są niezwykle potrzebne. Kluczowa jest przede wszystkim ich rola w budowaniu świadomości społecznej i doprowadzenie do momentu, w którym ludzie w pełni zrozumieją, że prawo autorskie nie dotyczy tylko artystów, ale również naukowców. Należy głośno mówić, że ochrona praw autorskich to wyraz ogromnego szacunku dla lat pracy intelektualnej zespołów badawczych, dla osób, które często przez lata dochodzą do przełomowych wniosków. 

Aleksandra Niemczyk: Jakie jest Pani największe naukowe marzenie na czas "po rektorowaniu"?

Prof. Bogumiła Kaniewska: Mam ich kilka, ale wolałabym wszystkich nie zdradzać. Na pewno chciałabym wrócić na mój macierzysty Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej, do swoich zakładów i studentów. Mam w głowie jeszcze kilka rzeczy do zbadania i opisania. To będzie mój czas na powrót do ukochanej literatury.

Aleksandra Niemczyk: I tego Pani życzę. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Prof. Bogumiła Kaniewska: Dziękuję.

 

Image

Stowarzyszenie Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych KOPIPOL

ul. Warszawska 21 lok. 31, 25-512 Kielce
Tel.: +48 (41) 341 54 39
Fax: +48 (41) 341 54 47
E-mail: kopipol@kopipol.org.pl